Dzisiaj wracam do Was z tematem budowy fundamentów postępu. O ile od lat trwają spory o to, czy ważniejsza jest dieta czy trening, tak ja twardo stoję przy swoim – podstawa Twoich rezultatów to mocna i niezachwiana motywacja. Jak ją wypracować? Poniżej moich 5 patentów. 

1. Ułóż plan

Załóżmy, że zaczynasz. Bez względu na Twój cel jestem pewien, że droga dojścia do niego składa się z etapów. Trenerzy nazywają je celami krótko- i dalekoterminowymi. Marzą Ci się ćwiczenia ze sztangą? Pomyśl najpierw jak kontrolujesz wagę swojego ciała. Po co? Bo jak wyobrażasz sobie „TE” pierwsze 100 kg na klatę, skoro nie możesz pokonać bariery np. 50 pompek? Albo 12 podciągnięć. To oczywiście uogólniony przykład, ale dający do myślenia. Każdy projekt ma swój plan. Nie inaczej jest z treningiem. Zacznij od budowy solidnych fundamentów, a dom będzie miał grube ściany i niezniszczalny dach.

2. Praca i nagroda

Każdy z nas lubi fajne ciuchy treningowe. Ja też! Kiedy mam nowe buty nagle znika problem wstania przed pracą i zrobienia porannego treningu biegowego. Z nowym T-shirtem „train hard feel good!” dostaję „kopa” i nawet po najcięższym dniu w pracy pędzę na siłownię. Żeby motywacja była jeszcze większa umów się sam/-a ze sobą, że nowy ciuch będzie nagrodą za Twój wysiłek treningowy, konsekwencję w diecie itd. Najlepiej, gdy do wcześniej zaplanowanych celów (patrz punkt 1.) dopiszesz przyjemności, którymi nagrodzisz się za każdy pokonany kamień milowy. Ten prosty trik spowoduje, że łatwiej wytrwasz w swoich postanowieniach.

3. Ty i Twój idol

W Teorii Sportu istnieje takie sformułowanie Model Mistrza. Jest to wyobrażeniowy układ, którego zadaniem jest imitowanie wybranych, najistotniejszych najlepszych cech oryginału tj. przyszłego mistrza określonej dyscypliny sportowej.  Na Model Mistrza składa się wiele cech – wynik sportowy, wiek osiągnięcia najlepszego wyniku, budowa somatyczna, przygotowanie techniczne, arsenał środków, taktyczny zasób działań, stopnie wykorzystania techniki, przygotowanie psychiczne, poziom motywacji itd. Dla piłkarza takim MM będzie na przykład Robert Lewandowski, w kolarstwie Lance Armstrong, w kulturystyce Arnold Schwarzenegger. To najwyższej klasy zawodowcy, ale warto wiedzieć jak im się udało dojść do takiego poziomu. Nie po to, aby porównywać się z niedoścignionym wzorem, ale żeby zasięgnąć inspiracji. Przekonać się, że na pewnym etapie każdy zmagał się z tymi samymi trudnościami.

4. W parze raźniej 

Zgadzam się, że treningi w fitness klubie (za wyjątkiem grupowych zajęć fitness lub treningów z trenerem personalnym) to samotna walka z  samym sobą. Jednak szukając motywacji wcale nie musimy działać samemu. Jeśli czujesz, że odpowiadając jedynie sam przed sobą zbyt łatwo odpuszczasz trening, wywołaj presję osób trzecich. Moja rada – znajdź partnera, dla którego to Ty jesteś motywacją. Zgodnie z regułą „najlepiej uczymy się ucząc innych”. Dbaj o motywację innych, sam stając się wzorem do naśladowania. Działa!

5. Zapisane = zapamiętane

Czy pamiętasz co skłoniło Cię do kupna karnetu i pierwszego treningu? Na pewno tak. Ale czy pamiętasz emocje jakie wtedy Ci towarzyszyły? Właśnie „TE” emocje – błysk w oku, przyspieszona mowa, uśmiech, skłaniały Cię do działania. Ten moment ma olbrzymią wartość, ale i jest bardzo ulotny. Nie zaprzepaść tego i udokumentuj ten moment. Serio. Weź telefon, usiądź sam w pokoju i nagraj wywiad sam ze sobą. Odpowiedz sobie na trzy proste pytania:

  • po co ćwiczę?
  • jak się czuję podejmując tą decyzję?
  • jak bardzo jest to dla mnie ważne?

Wydaje się infantylne? Wierz mi, raz  – nie jest to takie łatwe. Dwa – wstyd Ci będzie zawieść najbliższą Ci osobę. Samego siebie. Nie twierdzę, że powyższe metody są jedyne i najlepsze. Są za to sprawdzone. Moi podopieczni wielokrotnie przechodzili kryzysy, momenty zwątpienia i zniechęcenia. Ja też! Kiedyś, jeszcze jako kolarz, podczas treningu w górach, kompletnie bez sił rozpłakałem się, rzuciłem rower i przeklinając chciałem zrezygnować z kariery. Mój trener był wtedy przy mnie. Powiedział mi spokojnym głosem, że to normalne (!). I, że setki zawodników tak mają. Teraz to ja jestem w jego skórze. Motywując innych myślę o sobie z tamtych czasów. Mówiąc „wiem, co czujesz” naprawdę wiem. Głowa do góry, buty na nogi i na trening!