Planując swoją dietę nie możemy zapomnieć o kolacji. Zwłaszcza, że istnieje wiele mitów związanych z jedzeniem na noc – począwszy od godziny ostatniego posiłku, kończąc na tym, co powinniśmy jeść przed snem.

Zacznijmy od tego, jak bardzo ważny jest nasz ostatni posiłek i jakie konsekwencje mogą wynikać ze źle dobranych makroskładników. Osoby, które spożywają przed snem spore ilości ciężkostrawnego jedzenia, fastfoody czy dużą ilość tłuszczy nasyconych mogą doświadczyć nieprzyjemnych skutków, które niosą ze sobą takie posiłki.
Po zjedzeniu ciężkostrawnego jedzenia, nasz organizm musi bardziej „namęczyć się” przy jego trawieniu. Nie pozwoli to w pełni zasnąć, a jedynie podtrzymywać nasz organizm w „trybie czuwania” – co będzie prowadziło do niepełnej regeneracji i zmęczenia.

Można by w tym miejscu postawić tezę, że najlepiej byłoby nie jeść nic przed snem. Będzie ona jednak tak samo błędna jak ciężkostrawne posiłki. Nasz organizm nie regeneruje się podczas treningu ani bezpośrednio po nim, lecz w nocy. Dlatego tak ważnym jest, dostarczenie najważniejszych składników odżywczych, które pomogą w pełni zregenerować nasze ciało – takich, które pomogą się nam wyspać i obudzić pełnym energii. Skoro wiemy już, po co nam kolacja, warto zastanowić się nad tym, co powinniśmy zjeść przed snem. Według najnowszych badań, najlepszym połączeniem będą węglowodany złożone wraz z lekkostrawnym mięsem bądź rybą oraz niewielką ilością zdrowych tłuszczy. Takie połączenie pozwoli naszemu organizmowi w pełni się zregenerować. Dodatkowo warto dorzucić warzywa bogate w magnez, witaminy z grupy B oraz kwasy omega 3, które będą wspomagały naszą regeneracje i sen.

A co z jedzeniem po 18? Utarło się przekonanie, że jedzenie po tej godzinie prowadzi do otyłości i ogólnych problemów ze snem. Mit ten wziął się ze stwierdzenia, że nasz organizm po godzinie 18 spowalnia, więc jeżeli zjemy coś po godzinie zero to od razu przytyjemy. Badania jednak pokazują, że w początkowej fazie snu nasz metabolizm faktycznie spowalnia, jednak w późniejszej fazie REM przyśpiesza do poziomu wyższego niż podczas dnia – co w rezultacie daje praktycznie poziom zerowy do metabolizmu spoczynkowego.
Najlepszym rozwiązaniem będzie więc jeść godzinę bądź dwie przed snem.